To jest stara wersja strony. Zapraszamy na nową wersję strony

oaza.plEFFATHA

Formacja

Ojciec Święty, kiedy przybył do Wadowic, do chrzcielnicy, powiedział: "Tu się wszystko zaczęło". Życie wiary, kapłaństwo - cały proces zaczął się przy chrzcielnicy. Podobnie w naszym życiu moment przyjęcia sakramentu chrztu rozpoczął w nas proces rozwoju życia duchowego. Na tę drogę wprowadzali nas różni ludzie, najczęściej jednak rodzice, rodzice chrzestni - ich najczęściej, czasem nieświadomie, naśladujemy. Nie jest to moment jednorazowy, ale początek pewnego procesu. W którymś momencie sami przejmujemy odpowiedzialność za swoją formację.

Tertulian powiedział, że nie rodzimy się chrześcijanami, ale się nimi stajemy. Jest to proces, który się w nas dokonuje. Pan Bóg nie uczynił nas na siłę chrześcijanami. Rodzice przynieśli nas do chrztu, natomiast do nas należy wysiłek stania się chrześcijaninem. Ziarno otrzymane w sakramencie chrztu rozwija się na tyle, na ile je pielęgnujemy. Formacja dorosłych była czymś oczywistym w pierwszych wiekach Kościoła, natomiast przez następne stulecia mówiło się o niej stosunkowo niewiele. Początkowo obowiązek odpowiedzialności za formację dojrzałych chrześcijan spoczywał na wspólnocie, później przeszedł on na rodzinę. W sytuacji, kiedy rodzina się stopniowo z tego obowiązku wycofuje w związku z rozwojem szkolnictwa, dochodzi do zaniedbywania procesu formacji.

W 40 lat po Soborze Watykańskim II wciąż jeszcze bardzo delikatnie mówi się o formacji świeckich. A formacja jest niezbędna po to, by wzrastać w życiu duchowym, by móc osiągnąć duchową dojrzałość. Człowiek dojrzały umie przyjąć swoją grzeszność: będzie się zmagał ze swoją słabością i będzie umiał z niej powstać ze świadomością, że wciąż jest w drodze do świętości. Będzie uczył się postawy zaufania Bogu, podstawą bowiem wszelkiego grzechu jest brak zaufania Panu Bogu.

Celem formacji jest osiągnięcie duchowej dojrzałości i doskonalenie miłości. Miarą naszej miłości jest Chrystus. Miarą dojrzałości człowieka jest miłość na Jego miarę, aż do oddania życia. Metodą jest zasada Światło-Życie - wcielanie Słowa Bożego w życie, przeżywanie swojego zwyczajnego życia w sposób nadzwyczajny. Metoda Światło-Życie zakłada otwarcie się na światło Słowa Bożego, nauczanie Kościoła, rekolekcje, życie sakramentalne, modlitwę liturgiczną, ascezę życia.

Dążenie do świętości zakłada dwa kierunki: rozwój relacji do Boga i relacji do drugiego człowieka. Tych relacji nie można rozdzielić, bo wtedy nie będzie to dążenie do świętości. Złączenie z Jezusem sprawia, że to, co wykonujemy, może być albo naszym dążeniem do świętości, albo rozmijaniem się z nim. Jeśli nasze codzienne obowiązki chcemy wykonywać coraz lepiej ze względu na Chrystusa, to jest to droga uświęcenia.

Formacja ma nas pobudzać do wysiłku kształtowania w sobie określonych postaw i proponuje środki dostosowane do powołania. Pozwalają one harmonijnie dążyć do świętości, tak, aby rozwijała się relacja do Boga i do drugiego człowieka. Często nas one kosztują i właśnie dlatego przynoszą efekty. Z drugiej strony podlegamy pewnym etapom formacji, związanym z etapami rozwoju naszego życia duchowego. Te kolejne etapy to: ewangelizacja, katechumenat, mystagogia. Każdy z nich ma swój cel i nie pojawiają się one w naszym życiu jednorazowo.

Pierwsza ewangelizacja wciąż powinna być pogłębiana. Nic się nie dokonuje raz do końca życia. Każde rekolekcje na nowo wprowadzają mnie w ewangelizację, w oddanie życia Jezusowi. Na każdych rekolekcjach powinniśmy stawiać sobie pytanie: W czym jeszcze Jezus chce być obecny w moim życiu?

Podobnie etap deuterokatechumenatu zaczyna się w bardzo wyraźnym momencie i trwa aż do końca życia. Jego celem jest wprowadzenie w szkołę uczniów Chrystusa: uczenie się od Jezusa. Elementami katechumenatu jest Słowo Boże, Liturgia, sakramenty, przemiana życia, wspólnota, miłość agape. Przyjmuję Jezusa jako Pana i Zbawiciela i uczę się, jak żyć Jego Słowem, jak przemieniać swoje życie, uczę się żyć we wspólnocie.

Trzeci etap to mistagogia: urzeczywistnianie tego, co odkryliśmy w czasie katechumenatu odnośnie powołania i wspólnoty, w której żyjemy: małej grupy, rodziny, kręgu, całego Ruchu. We wspólnocie uczę się służyć i postawy: służę, więc jestem. Dopiero wtedy jestem członkiem wspólnoty, jeśli chcę służyć innym. Podjęcie posługi bynajmniej nie zwalnia nas z odpowiedzialności za własną formację, wręcz przeciwnie.

tekst został oparty na fragmencie konferencji Eli Kozyry z ORDR I stopnia w 2006 roku

www.wroclaw.oaza.pl/stara

©olp 2001- 2018 Diecezjalna Diakonia Komunikowania Społecznego Ruchu Światło-Życie we Wrocławiu