oaza.plEFFATHA

Aktualności

19 stycznia 2012

Grudniowe spotkanie Diakonii Liturgicznej

Spotkanie w dniu 5 grudnia 2011r. rozpoczęło się Eucharystią w kościele Bożego Ciała, w czasie której członkowie DDL podjęli posługi liturgiczne. Pewnie niejedna osoba uczęszczająca w dni powszednie na Mszę wieczorną w tej parafii mogła się trochę zdziwić ilością dorosłych mężczyzn przy ołtarzu.

więcej

19 stycznia 2012

Pierwsza, historyczna
Oaza Jedności Diakonii Liturgicznej

W dniach 17-18 grudnia 2011r. w Laskach k/Warszawy odbyła się pierwsza w historii Oaza Jedności Diakonii Liturgicznej. Wzięło w niej udział 25 osób z 11 diecezji.

więcej

19 stycznia 2012

Pójdźmy wszyscy do stajenki

W niedzielę Chrztu Pańskiego 8 stycznia 2012r. kończył się dla całego Kościoła katolickiego okres Bożego Narodzenia. Dla wspólnoty Ruchu Światło-Życie archidiecezji wrocławskiej rozpoczął się wtedy - mamy taką nadzieję - nowy czas jedności.

więcej

15 stycznia 2012

Chodzi o wielką sprawę

W dniach 5-7 stycznia 2012 r. we Wrocławiu odbyły się rekolekcje o charyzmacie Ruchu pt. "Zachować dziedzictwo Sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego. Rekolekcje prowadziły panie z Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła - p. Dorota Seweryn i p. Grażyna Miąsik.

więcej

13 stycznia 2012

Rekolekcje u "Wawrzyńca"

Przeżywanie rekolekcji miało charakter ewangelizacyjny i zostało oparte na czterech prawach życia duchowego.

więcej

8 stycznia 2012

Sylwestrowo aż po świt!

Pierwszy bal sylwestrowy organizowany przez wrocławską Krucjatę Wyzwolenia Człowieka hucznie i tanecznie rozpoczął Nowy Rok. Aż sto osiemdziesiąt osób przystrojonych w kotyliony prawie całą noc bez wytchnienia bawiło się bez alkoholu.

więcej

17 grudnia 2011

Naprawdę wspaniały plan

W dniach 10-13 listopada 2011 r. w Lewinie Kłodzkim odbyły się rekolekcje tematyczne "Boży pomysł na udane małżeństwo", które poprowadził ks. Jerzy Żytowiecki wspólnie z Krystyną i Wiesławem Bratkami. Uczestniczyło w nich 50 osób (19 małżeństw i 9 dzieci) z 6 diecezji.

więcej


starsze>>>

Kształtować nowego człowieka

Koinonia: Jest Ksiądz obecnie bardzo zaangażowany w Ruch Światło-Życie, ale jakie były początki? Dlaczego zainteresował się Ksiądz Oazą?

ks. Grzegorz Michalski: Mój pierwszy kontakt z oazą, jako drogą formacji miał miejsce, kiedy byłem diakonem. Ówczesny wikariusz w mojej rodzinnej parafii (św. Rodziny we Wrocławiu), ks. Piotr Wawrzynek, zaprosił mnie na rekolekcje wakacyjne do Ludowa Śląskiego. Była to Oaza Nowego Życia I stopnia. Rekolekcje te odcisnęły się bardzo na moim życiu. Doświadczyłem tam Kościoła Żywego, radosnego, a jednocześnie z jakąś wizją formacji. Dwa lata później ks. Piotr zaprosił mnie z kolei na rekolekcje II stopnia do Mizernej. Tam już musiałem wypłynąć na głębokie wody.
Później pracowałem w Brzegu Dolnym, a tam nie było wspólnoty oazowej. Parafialne wspólnoty uczyłem się prowadzić w charyzmatycznej wspólnocie "Resurectio Christi". W głębi serca miałem wizję parafii jako wspólnoty wspólnot. Cały czas szukałem też sposobu pracy z młodzieżą. Po różnych próbach, kryzysach, do poprowadzenia rekolekcji I stopnia poprosił mnie ks. Janusz Betkowski, będący wtedy w Jelczu-Laskowicach. I od tamtych reko-lekcji jestem z Ruchem związany, można rzec, na stałe.
Szczególnym błogosławieństwem był mój udział w rekolekcjach kapłańskich w Krościenku, które były Oazą Rekolekcyjną Diakonii. Do tamtego momentu miałem bardzo ograniczone spojrzenie na Ruch: była to dla mnie metoda pracy z młodzieżą. A po przeżyciu ORD zobaczyłem, że Oaza to przede wszystkim wizja formacji Nowego Człowieka i przemiany wspólnoty parafialnej. To spojrzenie, które ks. Blachnicki zaszczepił w Ruchu, pozwoliło także i mnie szerzej spojrzeć na moją posługę. Pierwszym owocem była prezentacja Domowego Kościoła i tworzenie kręgów DK w mojej parafii.

K: Większość oazowiczów najpierw sama dorasta w jakiejś wspólnocie, a potem zaczyna posługę animatorską. Księdza droga do moderatorstwa była inna.

ks. G. M.: W mojej rodzinnej parafii podobno kiedyś była wspólnota oazowa, ale mi nie było dane w niej uczestniczyć. Należałem do Służby Liturgicznej, w lecie wyjeżdżaliśmy na obozy ministranckie pod namiotami. Trochę podobne do oazy i obozu harcerskiego. Tam byłem zastępowym. To były moje szlify "animatorskie".
Pan Bóg sam mnie prowadził do Oazy. Tak jak wspomniałem, rekolekcje z ks. Piotrem, potem nagle propozycja ks. Janusza. Ale patrząc z perspektywy czasu, widzę, że to jest moje miejsce. Spośród różnych prób formowania ludzi młodych, najbardziej "wychodziła" mi formacja oazowa.

K: Proszę opowiedzieć o pierwszej grupie oazowej, prowadzonej przez księdza.

ks. G. M.: Pierwszą oazową grupę młodzieżową założyłem w Brzegu Dolnym. Po (dla mnie osobiście) trudnych latach dojrzała myśl o szczególnej pracy z ludźmi młodymi. Było to w piątym roku kapłaństwa. Zaprosiłem na spotkania młodzież. Przyszły dwie osoby: Kasia i Magda. Nie myślałem, że to ma być oaza, ale raczej spotkania dla młodzieży. I tak spotykali-śmy się od listopada do maja, jak się śmieję, w siedem osób: Kasia, Magda, ja, Trójca Święta i Matka Boża. Czytaliśmy Pismo Święte, modliliśmy się wytrwale i w maju przed wyjazdem do Lednicy pojawiło się kilka nowych osób. Po Lednicy też przychodzili. Na rekolekcje I stopnia do Kowar zabrałem cztery osoby, które stały się zaczynem wspólnoty oazowej. Kiedy odchodziłem z Brzegu Dolnego, grupa liczyła około dwudziestu osób.

K: A jak było z obecnie prowadzoną Oazą Młodzieży w parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego?

ks. G. M.: Wspólnota w "Maksymilianie" ma cztery lata. Kiedy przyszedłem do tej parafii, zostałem przydzielony do pracy z Odnową w Duchu Świętym. Nie chcąc mnożyć wspólnot, próbowałem zrobić grupę młodzieżową Odnowy, ale nie wychodziło. Z tej grupy została tylko jedna osoba. Dopiero letnie rekolekcje, na które pojechało kilkanaście osób z parafii, dały początek oazowej wspólnocie, która obecnie liczy ponad pięćdziesiąt osób i jest międzypara-fialna. Są w niej młodzi ludzie z całego Wrocławia i nie tylko. Są dla mnie jak rodzina. Bardzo dobrze się wśród nich czuję. Ale najbardziej cieszy mnie, gdy widzę ich dojrzewanie w wierze, dorastanie do odpowiedzialności za Kościół, co przejawia się w odpowiedzialności za wspólnotę. Zakładając oazę, postawiłem na tworzenie wspólnoty. Całą wspólnotą spotykamy się w każdy piątek: na modlitwie, Eucharystii, katechezie bądź na pogodnym wieczorze. Te spotkania dają jej siłę. A w tygodniu są jeszcze spotkania w grupach. Jako wspólnota animu-jemy niedzielne Msze o godz. 2000. To wyjście na zewnątrz dało wspólnocie nowy zapał i przyczyniło się do jej rozwoju.
Bardzo cieszą mnie inicjatywy oddolne, choćby spotkania w święta na modlitwie Nieszpo-rami, agapie oraz rozmowach przy przyniesionym cieście.
Moje zaangażowanie to oczywiście odpowiedzialność za formację, katechezy, kazania, przygotowanie spotkania modlitewnego i koordynowanie wszystkich działań we wspólnocie. Prowadzę też spotkania formacyjne dla animatorów.

K: Formacja to także rekolekcje letnie. Co w nich lubi Ksiądz najbardziej?

ks. G. M.: Po tylu latach prowadzenia rekolekcji letnich nie wyobrażam sobie bez nich waka-cji. Co najbardziej lubię? Chyba szczególną atmosferę rekolekcyjną, w której czuje się nama-calną obecność Ducha Świętego. Zawsze cieszy mnie, gdy widzę owoce, nawet te najmniej-sze, u młodych, którzy przyjechali. Mimo, że jestem zmęczony, to jednak w sercu jest radość.

K: Jak Ksiądz patrzy na swoją współpracę z młodzieżą? Jest odzew?

ks. G. M.: Młodzież współczesna jest szczególna, ale nie można mówić, że jest lepsza lub gorsza niż kiedyś. Myślę, że obecnie młodzież ma więcej problemów. Nie chodzi tu o problemy materialne, ale raczej duchowe, szczególnie związane z deficytem miłości i zainteresowania w domu. To rzutuje na ich podejście do Kościoła, księdza (często ich obwiniając). Najtrudniejsza jest katecheza szkolna. Uczę w gimnazjum. Trudno dotrzeć do nich w grupie rówieśników - lękają się wyśmiania, opinii kolegów. Ciągle tych dróg szukam, jednak nie jest łatwo.
Prowadzenie młodzieżowej grupy jest dla mnie źródłem nadziei, że młodzież nie jest zła.

K: Wiemy dobrze, że opiekuje się ksiądz nie tylko Oazą Młodzieży.

ks. G. M.: Jestem jeszcze moderatorem Kręgów Domowego Kościoła w Parafii i rejonie. W ubiegłym roku dzięki akcji prezentacji DK udało się założyć w naszej parafii dwa kręgi (stałem się opiekunem jednego z nich). A kiedy przyszła reorganizacja rejonów, zostałem także i opiekunem rejonu. Od ponad roku jestem moderatorem Diakonii Muzycznej, a od październi-ka - Diakonii Ewangelizacji.

K: Jak więc dzieli Ksiądz czas, by działać na tylu polach?

ks. G. M.: Jeśli chodzi o czas, to nie jest łatwo. Z jednej strony widzę, że chyba jest za dużo aktywności, z drugiej - widząc potrzebę - trudno mi uchylić się od posługi. Mam jednak świadomość, że z pewnych spraw trzeba będzie zrezygnować, bo czasem trudno wszystko pogodzić, szczególnie, jeśli chodzi o czas. W czerwcu zmieniam parafię i też będzie to mo-ment, który pewne sprawy będą weryfikowane. Zostawiam to Panu Bogu.

K: A dlaczego Diecezjalna Diakonia Muzyczna - czyżby skrywał Ksiądz jakieś talenty, o których Ruch jeszcze nic nie wie?

ks. G. M.: Tak naprawdę to DDMuz zająłem się będąc tak właściwie antytalentem muzycz-nym. Była to odpowiedź na prośbę członków Diakonii, bo nie było konkretnego kapłana, a ja miałem wtedy o wiele mniej zaangażowań.

K: W grudniu został ksiądz Diecezjalnym Duszpasterzem Ruchów Katolickich. Na czym po-legają księdza zadania?

ks. G. M.: Jeśli chodzi o tę nową funkcję, to dziękuję ks. Arcybiskupowi Marianowi Gołębiewskiemu za docenienie mnie. Głównym zadaniem jest koordynowanie wspólnych działań ruchów religijnych oraz reprezentowanie diecezji w Ogólnopolskiej Radzie Ruchów Katolickich. Mam pragnienie utworzenia w naszej diecezji Rady Ruchów Katolickich. Na razie sku-piam się na działaniach, które już się odbywały dotychczas, tj. Marszu dla Jezusa i koncercie ewangelizacyjnym w wigilię Zesłania Ducha Świętego - "Wiatr z Wyspy". Nie jest łatwo, gdyż jest to dodatkowe zajęcie, a już wcześniej miałem ich wiele. Największe trudności wiążą się z czasem.

K: No i ostatnie wielkie wydarzenie - podczas XXXV Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie przystąpił ksiądz do Unii Kapłanów Chrystusa Sługi. Co zdecydowało o przystąpieniu? Dlaczego akurat do Unii?

ks. G. M.: Kiedy po raz pierwszy byłem na Kopiej Górce w kaplicy, byłem zachwycony wizją Chrystusa Sługi. Widziałem w tym swoje powołanie. A myśl o przystąpieniu do Unii dojrzewała. Gdzieś w głębi serca było we mnie pragnienie, by doświadczać wspólnoty, w której stawiane wymagania będą prowadzić mnie w kapłańskiej świętości. Szczególnie w tym roku - "roku kapłańskim" - to pragnienie było coraz większe. Ale też było we mnie pragnienie, by jeszcze bardziej "powiedzieć", że chcę być dla Ruchu na wzór Chrystusa Sługi. A Unia Ka-płanów Chrystusa Sługi jest stowarzyszeniem, które na te pragnienia odpowiada.

K: Będąc w Ruchu, jest Ksiądz także członkiem Kościoła - co to dla Księdza oznacza?

ks. G. M.: Posługa w Ruchu jest posługą dla Kościoła. Ale przede wszystkim oznacza to dla mnie, że choć Ruch jest dla mnie bardzo ważny, jako kapłan jestem powołany do posługi każdemu chrześcijaninowi, nawet w innych ruchach czy stowarzyszeniach, jeśli będzie taka potrzeba. Bycie członkiem Kościoła oznacza dla mnie, że na wszystko, co robię, muszę patrzeć w perspektywie całego Kościoła, tego, czego nauczają papież, biskup.

K: Ludzie wiele oczekują od kapłanów. A jak my, parafianie, także oazowicze, moglibyśmy wspomóc księdza? Zwłaszcza w pełnionych przez księdza różnorakich posługach.

ks. G. M.: Bardzo dobrze, że stawiają nam, kapłanom, wielkie wymagania. Z drugiej strony trzeba też pamiętać, że księża to także ludzie - z różnymi ograniczeniami i też są na drodze do świętości. I czasem zmęczenie, nadmiar obowiązków sprawiają, że nie zawsze jest tak, jakby się chciało. Dlatego ważna jest wyrozumiałość. W jaki sposób można kapłana wspomóc? To zależy od sytuacji. Jest tak, że nie wszystko musi robić kapłan - czy to w parafii, czy w Ruchu (np. sprawy materialne, dekoracyjne, medialne). Jedną z ważnych dróg pomocy jest otwartość na pomoc. Co to znaczy? Kiedy jest potrzeba, prośba, to znaczy być, nie odmawiać, a nawet wychodzić z inicjatywą. Istotna jest też odpowiedzialność za podjęte działania, by kapłan nie musiał wszystkiego dopilnowywać do końca. No i to, co najważniejsze, to gorąca modlitwa za kapłanów.

K: Jak Ksiądz z perspektywy minionego czasu może podsumować swoje zaangażowanie w Ruchu? Czy już Ksiądz patrzy w przyszłość?

ks. G. M.: Krótko ujmując, z perspektywy ostatnich sześciu lat, z widza stałem się członkiem Ruchu, na którym mi zależy i któremu chcę służyć. Jeśli chodzi o przyszłość, to trudno snuć szerokie plany, szczególnie, gdy zmienia się parafię. Na pewno, jeśli w nowej parafii nie będzie Oazy, to będę starał się założyć wspólnotę i dalej wcielać w życie wizje formowania nowego człowieka. A ze spraw ogólnodiecezjalnych: myślimy z ks. Januszem Betkowskim o zorganizowaniu po wakacjach Szkoły Animatora.

z ks. Grzegorzem Michalskim rozmawiała Agnieszka Wałkiewicz

Koinonia nr 2/31/2010

www.wroclaw.oaza.pl

©olp 2001- 2012 Diecezjalna Diakonia Komunikowania Społecznego Ruchu Światło-Życie we Wrocławiu